Kwestia obróbki zdjęć w fotografii wnętrz, czy roślin, to dosyć trudna sprawa. Stąd właśnie pojawiają się od was pytania jakich aplikacji używam w swojej pracy na co dzień. Już wszystko wyjaśniam.

Są dwa scenariusze. Jeden gdy wykonuję zdjęcia telefonem, drugi gdy wykonuję je aparatem. Zależnie od tego jakiego sprzętu używam.

Zacznijmy od fotografii mobilnej. Moje zdjęcia robię telefonem Samsung S8. Powiem tak, dupy nie urywa – ale wystarcza. Zdjęcia zawsze wykonuję w formacie RAW, dzięki temu w późniejszej obróbce jestem wstanie więcej „wyciągnąć” ze zdjęcia.

Gdy mówimy o wyciąganiu, to obróbkę zaczynam od programu Lightroom mobile. W podstawowej wersji aplikacja jest darmowa i mimo, że posiadam ją w wersji płatnej… to nawet nie jestem do niej zalogowany. Płatne opcje po prostu nie są mi potrzebne.

W aplikacji przeważnie zmieniam opcję odpowiadające za światło czyli, ekspozycję czy kontrast. Dodatkowo zależnie jaki efekt chcę uzyskać, rozjaśniam, bądź przyciemniam cienie i prześwietlenia na zdjęciu. Kolejnym etapem obróbki jest obróbka kolorystyczna. Tutaj bardzo przydaje się wcześniej wspomniany lightroom. Możemy dowolnie zmieniać kolorystykę zdjęcia. Chcemy aby żółta kurtka była pomarańczowa? Nie ma problemu!

Bardzo przydatna opcja do zachowania jednolitego flow na instagramie. Dzięki niej nasze zdjęcia mogą do siebie nawiązywać i wyglądać jak by było robione za jednym razem.

Gdy skończę obróbkę w lightroom przechodzę do aplikacji, którą poznałem niedawno, a mianowicie Peachy. Nakładam na wcześniej wyeksportowane zdjęcie w formacie JPEG, jeden z filtrów dostępnym w apce. Przeważnie stosuję stopień nałożenia mniej więcej na 20-25%. Dzięki temu zdjęcie nie wygląda sztucznie.

Na sam koniec – jeśli jest taka potrzeba – zdjęcie wrzucam w aplikację Adobe Photoshop Fix, w której mam możliwość na przykład wycięcia jakiegoś niepotrzebnego elementu, czy pryszcza na środku twarzy 😉

Zdjęcia na komputerze obrabiam w programie Lightroom CC, odpowiednik tego mobilnego, lecz płatny i bardziej zaawansowany. O tym opowiem następnym razem!

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *