Co się takiego stało, że dzień po mojej wizycie zamknięto restaurację SER-O-MANIA, w której kilka miesięcy temu odbyły się kuchenne rewolucje z Magdą Gesler?

To musiała być wielka tragedia dla restauracji… w sumie która od samego początku była skazana na straty. Lokalizacja niby w centrum, a tak na prawdę na uboczu. Niedobra pizza i zepsuta renoma. Gdy nagle miejsce odwiedza Magda Gesler ze swoim programem. Wielka rewolucja.

I znowu klapa. Nie ma klientów, potrawy są niesmaczne, albo w ogóle są nie dostępne. Nie ukrywam, że ten wpis od samego początku miał mieć całkowicie inny wydźwięk. Poszedłem tam z myślą zjedzenia pysznego obiadu w piątkowy wieczór, wypicia pysznego drinka i przy okazji napisania wpisu o tym jak było tam niesamowicie. W końcu czego mógłbym się spodziewać po restauracji po kuchennych rewolucjach.

Zacznijmy od wyglądu restauracji. Brzydko, wsiowo i niby klimatycznie – czyli standardowy wystrój po Kuchennych Rewolucjach. Wielkie fototapety w krowy, jakoś chyba to nie mój klimat.

Obsługa, chciałbym móc powiedzieć coś miłego, ale naprawdę nie jestem wstanie. Panie nie znają karty, nie wiedzą z czym są podawane dania. Co do dań, to połowa z nich jest niedostępna, a z kilku drinków mieli tylko JEDNEGO, który i tak był paskudny – ale to za chwilkę.

Po zagraniu z panią w statki – musiałem trafić na danie które aktualnie jest dostępne (przypomnę, że był piątek, gdzie powinni mieć najwięcej klientów), ostatecznie wybrałem cordon bleu za 27 zł i Mojito za 14.

Mięso było na prawdę smaczne, szpinak niedoprawiony, bez smaku – najtańszy z mrożonki. Ziemniaczki okej, fajnie przyprawione  i wyglądające na prawdę apetycznie. Lecz wszystko się zaczynało dopiero po rozcięciu wielkiego kawałka mięsa.

Okazało się, że sera było jak by kot napłakał, albo nawet i mniej. Zamiast cordon bleu, dostałem po prostu kotleta w panierce. Było smacznie.

Nie lubię pisać, źle o restauracjach, ale tutaj na prawdę czegoś zabrakło, gdybym takie danie dostał w barze mlecznym za 15 zeta – nie było by problemu, ale tutaj wymagałem czegoś więcej.

Obsługa starała się być miła, ale to tylko starania – zapewne pracowały tam studentki które chciały sobie dorobić, a nie profesjonalni kelnerzy, więc również nie mam im tego za złe…. ale tak zjebać Mojito. Tego nie wybaczę.

To było okropne, bez smaku, z starą miętą z marketu i rozblendowaną cytryną, a alkohol był po prostu niesmaczny i niedopasowany. Lepsze bym zrobił w domu z wody gazowanej, wódki i jednej cytryny.

Podsumowując. Rewolucja nic nie dała, restauracja jak była słaba, tak jest. Akurat trafiło się tak, że odwiedziłem ją ostatni dzień przed ich ogłoszeniem, że zamykają. Z jednej strony dobrze się stało, z drugiej – gdybym się wstrzymał z wizytą, dalej miałbym w kieszeni 42 zmarnowane Polskie złote.

Aaaaa i zamówiliśmy jeszcze zupę pomidorową z jakimiś wymyślnymi serami – jedyne z czego byliśmy zadowoleni.

Jeśli chcesz, zostaw Lubie to na moim facebooku: