Mój dom, a ty jesteś tutaj tylko gościem – Sylwester Iżowski
STORY

Mój dom, a ty jesteś tutaj tylko gościem

Mój dom, moje zasady. Jak nie to wypierdalaj.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć abyś czytał ten tekst od początku do końca, albo od końca do początku. Wszystko jedno. Ale ważne, przeczytaj go całego. Dopiero wtedy zrozumiesz na co tak na prawdę się wkurwiłem.

Początek…
Pewnego dnia pomyślałem sobie, że zaproszę kilkoro znajomych na kulturalną dyskusję. Nie dotyczyła ona jakiegoś konkretnego powodu. Po prostu chcieliśmy razem porozmawiać, ale przyjmijmy, że tematem była polityka. O polityce chuj wiem, ale będzie fajnie.

Masz strasznie brzydkie drzwi.
Usłyszałem przy wejściu drugiej osoby. Pomyślałem sobie – ale to ja mam, czy ty? Więc po chuj o tym wspominasz. Mi się podobają. Gdyby było inaczej bym je wymienił, proste.

Wchodzi trzeci gość.
Mogę zapalić? Tylko jednego, no proszę proszę, przecież nie prześmierdnie ci pokój po jednej fajce. – nie, nie możesz. Po kilku małych sprzeczkach, zaczęła się w końcu dyskusja… W dyskusji przeważnie jest kilka stanowisk, prawda? Każde z tych stanowisk jest jak najbardziej poprawne. Bo każdy może mieć swoje zdanie. Nawet jeśli jest sprzeczne z innymi. Jest sprzeczne ze wszystkim co znamy.

Doszło do tego, że dwie grupy skończyły dyskutować. Zaczęły się kłócić. Wyzywać, popychać. Aż wszystkich wypierdoliłem. Prawie wszystkich. Zostawiłem tych, którzy byli tego samego zdania co ja… i tych którzy potrafili zrozumieć, że ktoś myśli inaczej od nich i nie mają z tym problemu.

Teraz magiczny przekaz. Wyjaśnię wam jak to na prawdę było.
Wszystko na górze to FIKCJA. Nie zaprosiłem znajomych do domu. Nie rozmawialiśmy tam o polityce. Nie mam brzydkich drzwi. Nie wygoniłem ich z domu… w pewnym sensie.

Dlaczego tylko w pewnym?
Ty jesteś moim znajomym. Ty jesteś zaproszony do mojego domu, którym jest ten blog.
Rozumiesz? To co ja tutaj robię, to jest moje. Jeśli się z tym nie zgadzasz, nie musisz tutaj przebywać – możesz wyjść. Kliknąć czerwony krzyżyk i po problemie.

I będę wypierdalać, banować. Będę. Bo jestem u siebie, a Ty jesteś gościem, gościem którego na prawdę lubię. Lubię do tego momentu, w którym zaczyna mnie wyzywać. Potem go po prostu banuję, zapominam i dalej jestem szczęśliwy.

Archiwalny wpis, który pochodzi ze starego bloga. Oryginalnie został napisany: 28 października 2015