Miejsca które na zawsze zostaną w naszych wspomnieniach – Sylwester Iżowski
STORY

Miejsca które na zawsze zostaną w naszych wspomnieniach

Zmiany, tak to jest to. Zmienia się nasze życie, znajomi jak i miejsca w których spędzamy czas. Dzisiaj chciałbym wam opowiedzieć o miejscu do którego wracam dosyć często, jest przesiąknięte negatywnymi jak i pozytywnymi wspomnieniami. 

Było to ponad rok temu- takimi słowami zaczął się poprzedni wpis. Wpis o moim cudownym miejscu w którym spędzałem każdą wolną chwilę, zapewne owego wpisu nie pamiętasz, ponieważ był on napisany 8 dni po rozpoczęciu prowadzenia tego bloga.

Miejsca do ktróych wracamy

Ten wpis zacznę podobnie, było to rok temu. Wybrałem się na samotny spacer – wtedy to dla mnie była norma, nie miałem nikogo w moim życiu – nie chciałem mieć. Nogi zaniosły mnie nad piękną dolinę wieprza, nazwa nie zachęca ale na prawdę jest pięknie.

Trochę śmierdzi, ale to pewnie przez nazwę, na pewno, przecież nie wlewają do nich wszystkich ścieków z całego powiatu, no nie wlewają, tak przecież nie można.

Wracając do tematu, trafiłem na piękną “zatoczkę” nad rzeką. Drzewa opadające z brzegu rzeki, pałka wodna, piasek, a to wszystko na zakręcie przerośniętego strumyka.

Owe miejsce znam na pamięć, każdy kamien, wystający korzeń czy dziura w ziemi – wszystko siedzi w mojej głowie. Jestem wstanie w każdym momencie odwzorować dokładnie owe miejsce na kartce papieru, no dobra może nie jestem – ale ogranicza mnie jedynie mój brak talentu.

Do tego miejsca chodziłem wtedy gdy miałem ochotę posiedzieć sam, posłuchać muzyki, pomyśleć, czy po prostu mi się nudziło i nie miałem co ze sobą zrobić. Z dnia na dzień chodziłem tam coraz częściej, a poprzednie “magiczne” miejsce odchodziło w nie pamięć.

Nie ukrywam, chodziłem tam sam po części dlatego, że nie miałem znajomych których mógłbym tam zabrać, pokazać im piękno natury. Większość moich “znajomości” nie wychodziła poza szkołę. Po lekcjach byłem cichym i spokojnym człowiekiem. Gdy w okolicach kwietnia b.r odezwał się do mnie pewien chłopak. Zaczęliśmy się ponownie spotykać. Ponownie się zaprzyjaźniliśmy. Reakcją odruchową było zabranie go do mojego cudownego miejsca.

Był jedną z dwóch osób które tam ze mną były… Lecz on tam był ze mną zawsze… i zawsze będzie… mimo tego, że w obecnej chwili jest ponad 7.000 km ode mnie, to zawsze gdy ponownie pójdę nad wieprz – widzę w głowie te cudowne chwile które tam spędziliśmy, gdy razem się śmialiśmy, słuchaliśmy muzyki, czy wskakiwaliśmy do wody.

Archiwalny wpis, który pochodzi ze starego bloga. Oryginalnie został napisany: 9 września 2015