Media społecznościowe. Ich korzyści i zagrożenia we współczesnym świecie. – Sylwester Iżowski
SOCIAL MEDIA

Media społecznościowe. Ich korzyści i zagrożenia we współczesnym świecie.

Dzielą społeczeństwo? A może zmieniają je na lepsze? Czyli moje spojrzenie na temat mediów społecznościowych i ich młodych użytkowników.

Wpis został napisany na konkurs wiedzy o mediach i w sumie coś tam wygrał. Mimo tego, że wygląda jak wielka, zbita ściana tekstu i nie posiada żadnych obrazków, warto go przeczytać, serio :)

Media społecznościowe to twór XXI wieku, twór który zapanował całym światem. O facebooku wie każdy cywilizowany człowiek. Jest wszędzie, zaczynając od butelek z wodą mineralną, na wielkich kampaniach reklamowych w telewizji skończywszy. Nawet największe państwa wykorzystują je do prowadzenia polityki zagranicznej. Każdy z nas może policzyć na palcach jednej ręki osoby, które nigdy nie miały do czynienia z Internetem. Stał on się dla nas niemal tak naturalny i niezbędny jak powietrze.

Media społecznościowe są w szczególności wykorzystywane przez moje pokolenie do swobodnej i wygodnej wymiany informacji ze znajomymi. Osobiście, znam dosłownie dwie osoby, które nie mają facebooka. Do reszty mogę jednym kliknięciem wysłać wiadomość i poinformować ich o ważnym życiowym wydarzeniu czy chociażby pochwalić się tym, co było na obiad. Nie da się ukryć, że portale społecznościowe już dawno przestały być grupami dyskusyjnymi, a stały się polem do, być może, nieco ,,ekshibicjonistycznej” prezentacji własnego życia. Fotki dokumentujące wszystkie działania, status związku na ,,fejsie” czy choćby dane osobowe, to informacje dostępne właściwie dla wszystkich. Coraz bardziej zacierają się granice prywatności, a niekiedy nawet intymności (czasem trudno sobie wyobrazić, co ludzie ,,wrzucają do sieci”). Można oczywiście popierać, chwalić lub sprzeciwiać się i odrzucać ideę upubliczniania swojego życia. Lecz dla niektórych osób to sposób na życie. Tworzą swoją „internetową” osobowość, budują odpowiedni wizerunek, a następnie monetyzują go i wykorzystują do zarabiania pieniędzy. Warto jednak zastanowić się czy nie przekraczamy granicy postawionej przez wydawców kampanii internetowych i czy jesteśmy tą samą osobą w wirtualnym świecie, co w „realu”.
Niestety, często odpowiedź na to pytanie jest przecząca. Większość młodych osób, jak donosi raport Dove, ma problem z samooceną. Ponad 57% badanych osób uważa, że pewność siebie wrasta proporcjonalnie do ilości ,,lajków” pod zdjęciem, natomiast 70% badanych twierdzi, że przez media społecznościowe nie są w stanie powiedzieć o swoim wyglądzie pozytywnych słów.
Osobiście się z tym zgadzam. Moja samoocena na początku przygody ze wspomnianymi portalami była fatalna. Mając po 50 like pod zdjęciami na facebooku, czułem się gorszy widząc znajomych, którzy kolekcjonowali je w setkach. Sytuacja zmieniła się wraz z przyrostem statystyk na moim profilu, zaczynając od setek, teraz liczę je już w tysiącach. Następnie staję przed lustrem i zdaję sobie sprawę, że kolejny tysiąc osób kliknie “Lubię To” pod moim zdjęciem i czuję się niesamowicie, inaczej niż inni.
Nie oszukujmy się, niewiele jest osób, którym totalnie nie zależy na tym, jak są postrzegane przez innych. Człowiek ma przecież naturalną potrzebę akceptacji i przynależności do grupy. W rzeczywistym świecie często nie udaje nam się zapanować nad wszystkimi czynnikami i pokazać się tak, jak byśmy chcieli być odbierani, czyli z jak najlepszej strony. Dlatego też nastolatki często stawiają na pierwszym miejscu relacje budowane w wirtualnej rzeczywistości, a te prawdziwe odstawiają na bok. Jest to spowodowane tym, że takie relacje można utworzyć dużo łatwiej i szybciej. „Prawdziwe przyjaźnie” mogą się rozpocząć od zwykłej wiadomości na facebooku, czy napisaniu komentarza pod zdjęciem. Lecz równie szybko mogą się zakończyć.

W sieci łatwiej też przechodzą ,,drobne oszustwa”. Wystarczy przecież mocniejszy makijaż, delikatny retusz, podkoloryzowanie rzeczywistości. Pół biedy, jeśli w ten sposób tylko podnosimy swoją ocenę, gorzej, gdy Internet, a zwłaszcza portale społecznościowe, stają się areną dla poważnych przestępstw.W ostatnich czasach odnotowuje się coraz większą ilość włamań do baz danych mediów społecznościowych. Ostatnią głośną aferą było włamanie do mobilnej aplikacji SnapChat. Służy ona do wysyłania zdjęć do swoich znajomych, lecz owe zdjęcia mogą być wyświetlone przez maksymalnie 10 sekund, a potem przepadają. Użytkownicy tej aplikacji często prowadzą tak zwany sexting, który polega na wysyłaniu nagich zdjęć do swoich znajomych. W czasie włamania zostało przechwycone ponad 200 tysięcy zdjęć, w tym prawie połowa to pornografia dziecięca.

Portale społecznościowe przyciągają dużą ilość osób, ponieważ mogą oni dzięki nim wyrażać swoją opinię na każdy możliwy temat. Panuje tam wszechobecna wolność słowa, a jedynym co ją ogranicza jest dość liberalny regulamin. Przez to wiele osób jest nękanych i zastraszanych. ,,Oprawcy” stosują tzw. stalking. Tradycyjne media coraz częściej donoszą o nowych ofiarach tego działania, niestety często dopiero wtedy, doprowadza ono do samobójstwa osoby nękanej.

W ostatnich latach portale przechodzą wiele zmian, większość z nich jest założona przez młode, ambitne osoby. Strony są fazowo przystosowywane do urządzeń przenośnych, przez co jeszcze bardziej uzależniają młodzież. Nastolatki średnio sprawdzają powiadomienia ponad 100 razy dziennie. Gdyby przynajmniej 100 razy przeczytali po jednym słówku z języka obcego, czy powtórzyli sobie wzór z matematyki zamiast sprawdzać telefon, ich wyniki w nauce były by jeszcze lepsze. Z pomocą przychodzą aplikacje mobilne, które zintegrowane są z najpopularniejszymi portalami, “wczepionymi” w nasze codzienne życie. Dzięki owym aplikacjom jesteśmy w stanie przez dosłownie kilka sekund powtórzyć sobie losowe słowo, czy cokolwiek innego związanego z przyswajaniem wiedzy.

Media społecznościowe rozwinęły się na bardzo wysokim poziomie, a to dopiero początek. Nie zapominajmy o tym, że facebook istnieje dopiero 10 lat, a cała reszta popularnych portali typu snapchat, instagram czy ask powstało w przeciągu dwóch – trzech, ostatnich lat. Wszystko jeszcze jest przed nami.

Przytoczone przykłady nadużyć sprawiają, że część społeczeństwa ma negatywne spojrzenie na media społecznościowe i wszystko co z nimi związane. Ludzie nie są wystarczająco doinformowani, aby wiedzieć o tym, że one również pomagają. Wiele osób, tak jak wspomniałem, buduje swoją samoocenę, poznaje nowych znajomych, zawiera przyjaźnie i związki.

Mimo tego ludzie postrzegają wszystko to negatywnie. Boją się o swoje pociechy, które mogą być wykorzystane, a ich własność ukradziona. Dlatego większość rodziców w dużym stopniu inwigiluje w działalność na portalach społecznościowych.

Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez facebooka, czy innych portali społecznościowych dzięki którym mogę komunikować się ze znajomymi, zawierać nowe znajomości czy najzwyczajniej zabijać nimi nudę.

Mimo kilku wymienionych wyżej minusów media społecznościowe otaczają nas i nie mamy możliwości ich odrzucić. Wierzę, że to dopiero początek budowania społeczności internetowej. Społeczności w której znajdujemy się wszyscy. Ty, ja, często nawet zwierzęta! Do zobaczenia na facebooku!