Historia człowieka z ulicy – Sylwester Iżowski
STORY

Historia człowieka z ulicy

“dziękuję za rozmowę… Kiedyś wrócę do życia, pozbędę się mojego nałogu, a wtedy Cię znajdę i tym razem to ja zapłacę.” – Takimi słowami pożegnał mnie bezdomny którego niedawno spotkałem…

Festiwal sztukmistrzów… Lublin… Idę przez krakowskie przedmieścia, samotnie, z muzyką wydobywającą się z moich słuchawek. Gdy nagle zaczepia mnie jakiś facet – myślę sobie, pewnie kolejny pijak chce na wino aby się najebać. No dobra. Ściągam słuchawkę, jedną.

Przywitał się, na pierwszy rzut oka wydawał się całkiem sympatyczny, a ja jako, że i tak miałem około 30 minut, to postanowiłem zaproponować mu rozmowę, na pobliskiej ławce.

Zaczęliśmy rozmawiać, na początku przedstawiliśmy się sobie i mimo różniącej nas dużej różnicy wieku mój rozmówca od razu zaproponował abyśmy przeszli na “ty”.

W trakcie rozmowy zwierzył mi się, że nie ma nikogo, rodzina go zostawiła. Od zawsze kochał młodzież, kiedyś chciał zostać nauczycielem – wychowywać dzieci, dawać im drugi dom, w szkole, w czasie lekcji. Niestety w wieku 18 lat popadł w alkoholizm, zaczął kraść, trafił do więzienia, gdy z niego wyszedł nie miał nic. W czasie rozmowy miał 49 lat. Żył na ulicy przez 29 lat i nikt nie był wstanie mu pomóc.

Jako, że kochał młodzież starał się z nią rozmawiać, nie ważne czy był podpity, czy trzeźwy i nie jadł przez 2 ostatnie dni. Jeśli widział kogoś, kto tak jak to powiedział “miał sympatię w oczach”, podchodził do niego.

Opowiedziałem mu również trochę o sobie. O tym, że prowadzę bloga, że jest na prawdę interesującym człowiekiem i kiedyś na pewno o nim wspomnę, tak, że ktoś może kiedyś go zapamięta, może pomoże. Gdy się o tym dowiedział – poprosił mnie o zdjęcie, jako, że sam nie posiadał telefonu – zrobiliśmy je moim. Obiecał mi, że wróci do życia, pozbędzie się nałogu i kiedyś mnie odnajdzie. Odbierze to co jego – zdjęcie.

W między czasie zrobiliśmy małe zakupy w pobliskim sklepie, tzn. ja zrobiłem według wytycznych :)

I się pożegnaliśmy, od tamtego momentu nigdy nie widziałem go na oczy… Kto wie, może tak jak obiecał – tak się stanie i kiedyś… znowu pojawi się historia o tym cudownym człowieku który mimo, że życie rzuca mu kłody pod nogi – stara się z niego wyjść.

Sam.

Archiwalny wpis, który pochodzi ze starego bloga. Oryginalnie został napisany: 18 sierpnia 2015